Gdy lustro pojawia się za wcześniej...

14 stycznia 2026

Są pytania, które nie powinny paść w dzieciństwie.

Nie dlatego, że są „brzydkie” albo niewygodne, ale dlatego, że świadczą o tym, iż coś zostało odebrane zbyt wcześnie. Kiedy kilkuletnia dziewczynka pyta, czy nie jest za gruba, czy jest ładna, czy jest wystarczająca, to nie jest ciekawość świata.
To nie jest niewinność.To jest sygnał. Cichy, ale bardzo poważny sygnał,

Składa się z drobnych komentarzy, spojrzeń, porównań,

z tonu głosu dorosłych, z reklam, bajek, rozmów przy stole, z kultury,

która zbyt wcześnie stawia dziewczynki przed lustrem.

W psychologii wiemy, że dziecko buduje obraz siebie w relacji. Najpierw widzi siebie w oczach dorosłych. Jeśli w tych oczach ciało jest obiektem oceny, dziecko bardzo szybko internalizuje ten sposób patrzenia. Zaczyna traktować siebie jak przedmiot do oglądania, a nie jak podmiot do przeżywania. To moment, w którym ciało przestaje być „ja”,

a zaczyna być „coś, co mam”. Coś, co może się nie podobać. Coś, co może zawieść.

 

Dysosomatia rodzi się właśnie tutaj.

W szczelinie między byciem a wyglądaniem. To doświadczenie głębokiego rozdźwięku między tym, kim dziewczynka jest, a tym, jak myśli, że powinna wyglądać. Ciało przestaje być neutralne. Staje się źródłem napięcia, kontroli, wstydu.

Dziewczynka zaczyna regulować swoje zachowanie, ruch, sposób siedzenia, jedzenia, mówienia

- nie dlatego, że tego chce, lecz dlatego, że czuje się obserwowana.

Nawet wtedy, gdy nikt na nią nie patrzy...

 

Pytanie „czy jestem wystarczająca?”

jest jednym z najbardziej poruszających, jakie może zadać dziecko.

Psychologicznie oznacza ono, że dziewczynka już wie, iż jej istnienie może podlegać ocenie.

Że miłość, akceptacja i bezpieczeństwo nie są oczywiste, lecz warunkowe.

To pytanie nie dotyczy wyglądu.

Ono dotyczy prawa do bycia.

Do zajmowania miejsca.

Do istnienia bez konieczności zasługiwania.

 

W gabinecie terapeutycznym to pytanie powraca później w innych formach.

U nastolatek z zaburzeniami odżywiania. U dorosłych kobiet, które nienawidzą swojego ciała, choć obiektywnie „wszystko z nim w porządku”. U osób, które nie potrafią poczuć się bezpiecznie we własnej skórze. Bardzo często źródło tego doświadczenia nie leży w jednym traumatycznym wydarzeniu, lecz w tysiącu drobnych mikrourazów – słów, spojrzeń, komentarzy, które uczyły dziewczynkę, że ciało jest problemem do rozwiązania.

 

Nie chodzi o demonizowanie dorosłych.

Najczęściej nikt nie chciał skrzywdzić. Komentarze padają „z troski”, „dla zdrowia”,

„żeby dziecko nie miało problemów w przyszłości”...

Tylko że psychika dziecka nie filtruje intencji. Ona rejestruje sens.

A sens bywa taki: „Twoje ciało jest ważniejsze niż to, co czujesz”.

„Twoje ciało może być niewłaściwe”. „Musisz się pilnować”.

Świat dziewczynek jest dziś światem nieustannego porównywania. Nawet jeśli nie mają jeszcze telefonu w ręce, żyją w kulturze obrazu. Widzą, które ciała są nagradzane, a które pomijane. Uczą się, że dziewczęcość ma określony kształt. A kiedy do tego dochodzą realne komentarze ze strony dorosłych, lustro pojawia się zbyt wcześnie – i zostaje na długo.

 

Co możemy zrobić?

Przede wszystkim uznać, że cisza bywa formą ochrony.

Dziecko nie potrzebuje komentarzy na temat swojego ciała. Potrzebuje doświadczenia, że jest widziane i kochane niezależnie od wyglądu. Potrzebuje dorosłych, którzy nie przenoszą na nie własnych lęków, kompleksów i historii. Potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, w której ciało jest po prostu ciałem – żywym, zmiennym, niedoskonałym i wystarczającym.

Jeśli chcemy chronić dziewczynki przed dysosomatią, musimy zacząć od siebie.

Od języka, którego używamy. Od spojrzeń, które rzucamy. Od milczenia tam, gdzie kiedyś automatycznie pojawiał się komentarz. To nie jest rewolucja. To powrót do prostoty. Do starej prawdy, że dziecko to dziecko – a ciało dziecka nie jest ani problemem, ani projektem, ani obietnicą przyszłej wartości.

 

Na koniec zostaje jedno zdanie, które warto zapamiętać i powtarzać,

ilekroć pojawi się pokusa oceniania:

Dziewczynka nie musi być wystarczająca. Ona już jest.

 

 

 

Pamela Przybyła

+48 570 524 324

mozebycinaczejpz@gmail.com

ul. Łowiecka 32
62-800 Kalisz

Copyright by Może być inaczej - mgr Pamela Przybyła